Ryszard Peryt - wizjoner

Ryszard Peryt - wizjoner, Artysta o nieograniczonej wyobraźni, Człowiek obdarzony wybitnym intelektem   i wrażliwością. 

Ryszard Peryt jeden z najznakomitszych polskich reżyserów operowych, na przekór ciężkiej chorobie, do ostatnich chwil był czynny. Nadludzkim wysiłkiem doprowadził do premiery "Strasznego Dworu" Moniuszki, którym chciał zainaugurować 200-lecie urodzin ojca polskiej opery. Spełniło się Jego marzenie, o którym myślał przez ponad pół wieku.  W tym czasie, jako jedyny reżyser na świecie, zrealizował wszystkie dzieła sceniczne Mozarta i Monteverdiego.

Ale nie o ilość tu chodzi, nie o słowo „wszystkie”. Każde jego dzieło było perfekcyjnie przemyślane. Jego erudycja, znajomość polskiej literatury (często cytował z pamięci fragmenty i pytał: pamiętasz co to?) imponowała wszystkim. Ale nie z wszystkimi miał wspólny język. Był uparty w swych sądach, ale zwykle okazywało się, że miał rację. Otaczał się ludźmi mądrymi, potrafiącymi dotrzymać mu intelektualnego kroku. Dostęp do niego mieli tylko ci, z którymi dyskusja sprawiała mu przyjemność. Pięknie mówił, ale umiał także słuchać. Byłem dumny, że traktował mnie jako partnera do rozmowy i nazywał przyjacielem. Rozmawialiśmy o wszystkim: o muzyce, teatrze, o kobietach, które miały na niego niebagatelny wpływ. Rozmawialiśmy także o teatralnych eksperymentach. Obaj zafascynowani byliśmy Jerzym Grotowskim i Teatrem Laboratorium. Obaj też bywaliśmy we Wrocławiu m.in. na „Apocalypsis cum figuris”. Ja tylko jako widz podziwiający swojego przyjaciela, aktora Laboratorium, Jacka Zmysłowskiego, a Ryszard jako czynny uczestnik przedsięwzięć i sesji z Jerzym Grotowskim.

Obaj kochaliśmy muzykę i teatr.  Mój teatralny świat nigdy się nie zrealizował, a Ryszard sam był teatrem - teatrem stworzonym przez gigantow tego gatunku: Erwina Axera, Ludwika Sempolińskiego, Kazimierza Rudzkiego, Zofię Mrozowską i Aleksandra Bardiniego, którego nazywał swoim mentorem. Bardiniego uwielbiał i nienawidził, czuł dla niego wielki szacunek, ale i złość, podziwiał jego profesjonalizm i gardził jego grubiaństwem, a ja wiedziałem o czym mówi, bo też miałem szansę go spotkać. To Bardini wszczepił mu miłość do opery i wyjaśnił, że operowa partytura to nie tylko znaki na pięciolinii, ale równorzędny z librettem tekst opery.

  Ryszard stał się jednym z nielicznych reżyserów operowych, którzy to rozumieli  i umieli realizować. Był erudytą o niezwykłej charyzmie i sile charakteru. To właśnie te cechy sprawiały, że aktorzy i śpiewacy bezdyskusyjnie się podporządkowywali jego artystycznej wizji. Na każdej realizacji wyciskał swe indywidualne, wyraziste i przemyślane piętno,  a każde wydarzenie spod jego ręki było rozpoznawalne i niepodrabialne. Ale było to okupione benedyktyńską pracą. Doświadczenia wrocławskiego Laboratorium, a potem Puławskiego Studium Teatralnego sprawiły, że Ryszard zaczął wprowadzać system, oparty na klasztornych zasadach i tytanicznej  pracy. „Ora et labora” mawiał, „módl się i pracuj”  i wymagał tego nie tylko od siebie, ale i od innych. Był kochany i znienawidzony. Nikt bowiem nie mógł stanąć na drodze do spełnienia jego wizji. Nawet śmiertelna choroba nie była w stanie odebrać mu jego pasji, marzeń.

 Każdą nową inscenizację pieczołowicie przygotowywał, a przystępując do jej realizacji mawiał, że tylko Bóg może zmienić jego koncepcję. Jako Człowiek głęboko wierzący, czemu dawał wyraz w swoich autorskich realizacjach, Ryszard wstąpił do Zgromadzenia Redemptorystów i został oblatem. Był z tego bardzo dumny i lubił jak zwracano się do niego - bracie. Stał się również wybitnym badaczem i znawcą literatury sakralnej, której fragmenty niezwykle mądrze wplatał w realizowane przez siebie koncepcje, a niekiedy tworzył całkowicie nowe dzieła o głęboko religijnym przesłaniu. Tak było z jego autorską operą „Quem Queritis - Kogo szukacie?”

 Quem Queritis, można dziś zapytać. Kogo szukacie? Jeśli nowego Ryszarda Peryta to nie znajdziecie, bo takie indywidualności rodzą się bardzo rzadko i szczęście mieli ci, którzy mogli z nim obcować. Dlatego dziękuję Bogu, że skrzyżował nasze drogi.

„Nie mogę wystarczająco dobrze opisać wybitnej obsługi, jaką otrzymałem od waszej firmy. Zespół przewyższył nasze oczekiwania i zrobił wszystko, co możliwe, aby zaspokoić nasze potrzeby”.

Benjamin Wood

„Nie mogę wystarczająco dobrze opisać wybitnej obsługi, jaką otrzymałem od waszej firmy. Zespół przewyższył nasze oczekiwania i zrobił wszystko, co możliwe, aby zaspokoić nasze potrzeby”.

Emma Thompson

„Nie mogę wystarczająco dobrze opisać wybitnej obsługi, jaką otrzymałem od waszej firmy. Zespół przewyższył nasze oczekiwania i zrobił wszystko, co możliwe, aby zaspokoić nasze potrzeby”.

Oliwier Hartman

„Nie mogę wystarczająco dobrze opisać wybitnej obsługi, jaką otrzymałem od waszej firmy. Zespół przewyższył nasze oczekiwania i zrobił wszystko, co możliwe, aby zaspokoić nasze potrzeby”.

Oliwier Hartman

Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador