Stara Cegielnia
W 1965 roku Jerzy Antczak zaprosił mnie do obsady swojej teatralnej adaptacji opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza „Stara Cegielnia”. Miał też spektakl reżyserować. Z nieznanych mi przyczyn w trakcie przygotowań doszło do zmiany reżysera i został nim Stanisław Brejdygant. Byłem ogromnie onieśmielony, bo mieli wystąpić tak wielcy aktorzy jak Tadeusz Fijewski, Ludwik Pak, Danuta Nagórna, Barbara Drapińska, Maria Żabczyńska i Mariusz Dmochowski.
Nie obyło się bez przygód. W wigilię premiery, w niedzielne popołudnie, wdałem się w bójkę w Dolince Szwajcarskiej i skończyło się złamaniem wskazującego palca. Pogotowie, gips, a w scenariuszu, granego na żywo spektaklu, czekało mnie m.in. wchodzenie po drabinie. Zdjęcia które się uchowały pochodzą z rejestrowanej próby generalnej, a na premierę po kryjomu zdjąłem gips.
Ból był tak duży, że w poniedziałkowy wieczór, zaraz po wstępie prof. Stefana Treugutta, gdy rozpoczęła się czołówka poczułem, że nie pamiętam nic z mojego dialogu z Tadeuszem Fijewskim, który rozpoczynał sztukę. Histerycznie czytałem egzemplarz i miałem wrażenie, że swój tekst widzę po raz pierwszy. W końcu inspicjentka wypchnęła mnie na plan i… pamięć wróciła.
Zabawne wspomnienie łączy się z osobą wielkiego aktora Mariusza Dmochowskiego. Tydzień po premierze w tygodniku „Radio i Telewizja” ukazała się recenzja Augusta Grodzickiego, w której napisał:
„Młodziutki Tadeusz Deszkiewicz budził najwyższy podziw opanowaniem rzemiosła i swobodą, która przyniosłaby zaszczyt każdemu dojrzałemu aktorowi”. W kolejnym zdaniu napisał: „Mariusz Dmochowski był po prostu nijaki”.
Ponoć ta recenzja stała się kością niezgody pomiędzy Grodzickim i Dmochowskim, a ja zamiast się cieszyć miałem ochotę schować się w mysią dziurę.
Stara Cegielnia to jedno z moich najpiękniejszych wspomnień, a z Danusią Nagórną i Ludwikiem Pakiem przyjaźniłem się do ich ostatnich dni.
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador